" (...) Jako czarny kot bezszelestnie przemknęłam pomiędzy biało-niebieskimi gmaszyskami, których szczyty ginęły gdzieś wysoko w szaroburych chmurach. Coraz bardziej jeżące się futro ostrzegało mnie, żebym uważała – wróg jest blisko. Nagle natrafiłam na niewidzialną przeszkodę, przypominającą nieskończenie wysoki mur, którego w żaden sposób nie mogłam przeskoczyć. Ta bariera nie do pokonania to właśnie siedziba Cairo. Chcąc nie chcąc musiałam wrócić do kobiecej postaci."

- Iwona Anna Dylewicz