9. paź, 2016

- 5 -

 

"Teatr snów" - część 5

 

Proces. Markus

    – Przedstawcie na to dowody! – Czarny Anioł był wyraźnie wzburzony. – Udowodnijcie, że Ruda jest czarownicą.

    – A te tłumy mężczyzn, które stale ją otaczają? A zabawianie się czasem? – nie dawał za wygraną oskarżyciel.

    – To jeszcze o niczym nie świadczy. – Kłótnia między prawnikami stawała się coraz bardziej zażarta.

    Sędzia przerwał trwający spór.

    – Poprosić pierwszego świadka – rzekł zdecydowanie.

    Kobieta spojrzała z niepokojem na otwierające się drzwi. Zrozumiała, że znalazła się w niezbyt wesołej sytuacji.

    Na salę pewnym krokiem wszedł wysoki, charyzmatyczny mężczyzna, niedbale przeczesując palcami niesforne włosy. Ruda zadrżała.

    Skąd tutaj Markus? – pomyślała. – A jeśli mnie wyda?

    Tymczasem po zaprzysiężeniu świadka Sędzia zezwolił oskarżeniu na jego przesłuchanie.

    – Czy świadek Markus zna oskarżoną?

    Kobieta wstrzymała oddech.

    – Tak – padła odpowiedź.

    – Proszę nam opisać, gdzie i w jakich okolicznościach spotkaliście się po raz pierwszy.

    Mężczyzna zawahał się.

    – Właściwie daty nie pamiętam. Ale sam fakt utkwił głęboko w mojej pamięci. Takie rzeczy nie zdarzają się na co dzień. – Urwał, zauważywszy zgaszone spojrzenie Rudej.

    – Co świadek miał na myśli, mówiąc, że takie rzeczy nie zdarzają się codziennie? – Każde słowo prokuratora zdawało się ociekać złością. – Proszę kontynuować – warknął.

    Markus natychmiast zrozumiał niezwykłość tego procesu. Rudej groziło niebezpieczeństwo.

    O co ją oskarżyli? – zapytał w duchu. – Jak mogę jej pomóc?

    – Przypominam, że za składanie fałszywych zeznań grozi świadkowi kara pozbawienia wolności. – Oskarżyciel był już wyraźnie zniecierpliwiony. – Proszę kontynuować!

    – Rudą poznałem w „Mroku”, takiej kawiarni w Mieście. Przyciągnęła mnie swoim intensywnym spojrzeniem. Podobała mi się, więc zaprosiłem ją na kolację, choć właściwie czułem, że muszę tak postąpić. Spędziliśmy razem naprawdę czarujący wieczór – wyjaśnił Markus.

    Sędzia udzielił głosu obrońcy.

    – A czym się świadek zajmuje? – spytał Czarny Anioł.

    – Jestem muzykiem. Śpiewam. – Ruda znała tę odpowiedź. Zamknęła oczy.

    W tym momencie wróciło żywe wspomnienie tamtego spotkania. Na Markusa zwróciła uwagę tuż przy wejściu. Siedział samotnie przy stoliku, rozmarzony, wręcz wniebowzięty… Myślami jakby nieobecny… Musiała go poznać, choć jeszcze wtedy nie wiedziała, że on śpiewa. Ich spojrzenia parokrotnie się spotkały… Zaśpiewał dla niej, grając na pianinie… Ona dla niego… Ten uroczy lekkoduch był jednocześnie cholernie zdolnym artystą… Poszli razem na kolację, pili szampana… Chyba go nawet przez chwilę kochała…

    – Dziękujemy świadkowi. Prosimy pozostać jeszcze do naszej dyspozycji. – Oskarżyciel triumfalnie spojrzał na Rudą, a jego słowa brutalnie sprowadziły kobietę na ziemię.

    Markus już miał wychodzić, ale Czarny Anioł powstrzymał go ruchem ręki.

    – Chciałbym zadać świadkowi jedno dodatkowe pytanie. – Słowa te skierował do Sędziego, który kiwnięciem głowy udzielił mu zgody.

    Młody mężczyzna wyczekująco spojrzał na obrońcę.

    – Czy świadek mógłby świadomie powiedzieć, że Ruda użyła sztuk czarnoksięskich przy waszym spotkaniu?

    Markus już się nie wahał. To pytanie uzmysłowiło mu celowość tego dziwnego procesu. Zrozumiał też obecność mnichów o trupich twarzach.

    – Nie – powiedział głośno. – To nie były czary. Ruda po prostu jest kobietą.

    – Czy są jeszcze jakieś pytania do świadka? – spytał Sędzia.

    Prawnicy wyjątkowo zgodnie zaprzeczyli ruchem głów.

    – Wobec tego świadek jest wolny.                                

    Ruda zamarła. Czuła, że za chwilę na sali rozpęta się piekło. Rzuciła rozpaczliwe spojrzenie Czarnemu Aniołowi, lecz mężczyzna z pochodnią zdawał się tego nie zauważyć. Zapanowała cisza, przerywana jedynie skrzypieniem gęsich piór na pergaminach. Przerażonej kobiecie przez moment wydawało się, że wszyscy o niej zapomnieli. Nawet Sędzia zagłębił się w kontemplacji kosmosu swojej czaszki…

 

c.d.n.
 
 

©2016 Iwona Anna Dylewicz