Sekretne miejsca...

13. sie, 2019

       Dawno się nie odzywałam 😒. Cóż, trwa sezon urlopowy. No może nie u mnie, bo piszę swoją trzecią powieść. Pomysł zrodził się już jakiś czas temu, ale musiałam zebrać informacje oraz „wyśnić” ten pierwszy akt.

 

       Lato w pełni rozgrzewa wyobraźnię do czerwoności. Postanowiłam dodatkowo poszukać inspiracji, a jednocześnie odpocząć 😎od wielkomiejskiego krajobrazu. Jak wiecie, mieszkam i tworzę we Wrocławiu. Pomyślałam, że wybiorę się na wycieczkę gdzieś w okolicy.  

    Wybór szybko padł na Ślężę. Po pierwsze – jeszcze tam nie byłam😥. Po drugie – tajemnica, magia, które otaczają to miejsce przyciągała mnie od dawna 😲. Jak światło ćmę. Po trzecie – zaczęłam przecież pisać trzecią książkę, więc warto naładować twórcze akumulatory.

 

     I spontaniczny wypad za miasto okazał się strzałem w dziesiątkę. Pogoda dopisała👍. Kondycja nie zawiodła. Było coś dla duszy i coś dla ciała 😉. A co zobaczyłam… Zapraszam na krótką 👉 fotorelację.

 

Wasza autorka 😘

 

PS. I literackie prace ruszyły 😃. Mam nadzieję, że trzecia odsłona przygód Rudej przypadnie wam do gustu.

 

1. lip, 2019

     Wczorajsze popołudnie na długo zapisze się w mojej pamięci. Wreszcie udało mi się 🙂 spełnić jedno z marzeń. To o spotkaniu autorskim we Wrocławiu 🤩. Tu powstał „Teatr snów” i tu przecież mieszkam.

        Rano obudził mnie lekki niepokój.

     Dziś  zdarzy się coś ważnego. Na pewno – pomyślałam, czując dziwny ucisk w żołądku. No tak. Jak przed każdym publicznym wystąpieniem dopadła mnie trema 🤭. Zaczęła rosnąć z upływem czasu do spotkania. Szybko. Zbyt szybko.

        Żar lał się z nieba, a ja – drżąc jakby panował mróz - zastanawiałam się gorączkowo, czy o czymś nie zapomniałam. Ostatnie przygotowania. Jeszcze błyskawiczny przegląd materiałów na pokaz. Wszystko przecież musi działać jak należy. I obrazy, i dźwięki. Książki i zakładki spakowane. Rzut okiem na plan. Startujemy.

       Przyznam się, że po Parku Szczytnickim dawno nie spacerowałam. Powód jak zawsze prozaiczny. Brak czasu. Niestety. Dlatego pełna wzruszeń, trochę rozedrgana, a jednocześnie radosna wsiadłam do auta Ukochanego. Ruszamy 🤔...      Z nadmiaru emocji i wskutek wysokiej temperatury trochę pobłądziliśmy 🤨. Dojazd do miejsca przeznaczenia nawet dla wytrawnego kierowcy to nie taka prosta sprawa. Tym bardziej, że sam kościółek ukryty jest pośród wysokich drzew.

        Po niewielkich perturbacjach udało się nam dotrzeć na miejsce🤭. Z duszą na ramieniu przestąpiłam drewniane wrota dawnej świątyni - obecnie prężne centrum kultury. W głowie, jak zawsze miałam mętlik. A wtedy…

       Wśród przybyłych – goście specjalni. To dla mnie prawdziwy zaszczyt 🤩 oraz cudowna niespodzianka ❤. Przyjaciele 😍. Aktor z Wrocławskiego Teatru Współczesnego - Maciej Tomaszewski z żoną. Dziękuję, Kochani. Wasza obecność sprawiła, że w jednej chwili urosły mi skrzydła.

      Zresztą… Niezwykły klimat, zapach drewna, lekki półmrok, nastrojowa muzyka, wyjątkowa Publiczność, 📕 "Teatr snów" i... ja 🙂. Jak się możecie domyślić, poczułam się wspaniale. Kilka słów wstępu, a później popłynęła opowieść o powstaniu książki. Pomna, że mój stres potrafi "unieszkodliwić" urządzenia elektroniczne, trzymałam się od nich z daleka🤨. Na szczęście magia chwili zadziałała. Odprężona, śmiało dzieliłam się treścią „Teatru snów”, odczytując na głos kilka fragmentów przy dźwiękach inspirującej mnie muzyki Jona & Vangelisa „Friends of mr Cairo”. Czas uciekał nieubłaganie.

      Największym zaskoczeniem były dla mnie pytania Czytelników. Tak się złożyło, że to właśnie człowiek sztuki – Maciej Tomaszewski – je zadawał. Wnikliwa analiza, znajomość tematu oraz zaangażowanie – każdy pisarz może sobie życzyć takich spotkań. I znów zrobiło się niezwykle…

      Szkoda, że to już koniec😥. Jeszcze jedna dedykacja…

       Dziękuję Wam za teraz. Do następnego razu, Kochani.

      Mam nadzieję, że niebawem znów się spotkamy🙂.

Wasza autorka 😘

11. cze, 2019

     Od premiery mojej powieści minęły już prawie dwa lata😮. Czas ruszyć na podbój Wrocławia – postanowiłam, korzystając z trwającego I Festiwalu „Wrocławiu, marsz do księgarni”. Przejrzałam program. Mój wybór padł na niezwykłe miejsce o tajemniczej nazwie „NALANDA”❤. To KsięgarnioKawiarnia na Placu Kościuszki w zacnym sąsiedztwie Klubu Muzyki i Literatury.      Napisałam e-mail z propozycją spotkania autorskiego. Odpowiedź nadeszła bardzo szybko:

        „Dzień dobry. Miło będzie gościć wrocławską pisarkę w naszych progach.” 😀

     - Hura! Zostałam zaproszona na niedzielne popołudnie. – Podzieliłam się dobrą wieścią z najbliższymi . – Lecę omówić szczegóły.

      Tego dnia słońce obudziło mnie dość wcześnie, choć zwykle lubię pospać 🤭. Wokół unosił się dyskretny zapachu jaśminowca. Czas minął błyskawicznie. Szybciutko ułożyłam niesforne włosy, ubrałam barwną bluzkę i wskoczyłam w białe spodnie.                      W drodze na spotkanie uśmiechałam się nieśmiało.

     Czy ktoś przyjdzie? Jak opowiedzieć 342 strony wielowątkowej powieści? – Zastanawiałam się, próbując zebrać myśli i nie dać się rosnącej tremie 🤨.  

       Gdy przybyłam na miejsce, w „Nalandzie” kilka osób popijało zimne napoje, inni delektowali się gorącą literaturą. W tle rozbrzmiewał lekki swing. Nastrojowo, klimatycznie, magicznie… Do spotkania pozostał jeszcze kwadrans. Tylko spokojnie 🤔. Oddychaj głęboko 🤨. Z zapasem książek powędrowałam na antresolę i zaczęłam rozwieszać swoje grafiki. Wybrałam te, które znalazły się w tekście. Niebawem dołączyła do mnie przesympatyczna para 🙂. Szybko dowiedziałam się, że  przyszli specjalnie, by posłuchać o inspiracjach z „Teatru snów”.

      Poczułam się naprawdę wyróżniona. Trwa przecież festiwal, a i konkurencja mocna – m.in. Agnieszka Wolny-Hamkało, Maciej Świetlicki, Konrad Góra czy Wojciech Chądzyński. A ja mam swoich 🤩 słuchaczy. Ich zaangażowanie i kameralna atmosfera „Nalandy” zrobiły swoje. Przełknęłam więc ślinę i po chwili zaczęłam opowiadać o mrocznych sekretach, przenikaniu snów do rzeczywistości, przeszłości, walce, miłości, o początkach pisania powieści oraz o innych, związanych z „Teatrem snów”,historiach. Odczytałam też kilka początkowych rozdziałów, by Ania i Krzysiek „posmakowali” treści książki. I… udzieliła się nam jej osobliwa atmosfera. Nawet nie się spostrzegliśmy, że minęły dwie wyjątkowe godziny. Jeszcze tylko pamiątkowa fotka🙂.

         To był niezwykły czas…

Z nadzieją na ponowne spotkanie

Wasza autorka💋 

 PS. Pisałam w powieści o magii skaleczonego lustra i nawet na zdjęciu zadziałała 😉

16. maj, 2019

    Kochani! Już dośc dawno się nie odzywałam 🤭. Prawdę mówiąc, w  moim życiu zaszło trochę zmian i musiałam sobie z nimi poradzić. Ale pisania nie porzuciłam. Nie martwcie się🙂. 

      Wczoraj jednak naszło mnie mnóstwo wspomnień 😥. Nie  wiem, czy to w związku z wiosną, majem, kwitnącymi kasztanami czy trwającymi właśnie egzaminami maturalnymi. A może po prostu z każdego po trosze?              I zrobiłam sobie taki sentymentalny "dzień dla siebie"🤨. Otulił mnie zapach konwalii. Włączyłam ulubioną muzykę i... Nagle wróciłam do czasów, gdy kończyłam liceum i zdawałam maturę.

       Znów stałam się tą młodą dziewczyną, która marzyła o pisaniu ✍️ książek. I krok po kroku wdrażała swe marzenia w życie. Pierwsze nieśmiałe wiersze. Później coraz odważniejsze teksty. Felietony. Wywiady.  Pamiętnik 📖. Wreszcie powieść dla młodzieży - rękopis (w zeszytach) gdzieś zaginął. Publikacje w gazetach dla dorosłych i czasopismach dla młodzieży. Gdy na te miłe 🙂retrospekcje padł cień, bo zaczęły je zakłócać emocje związane z maturą, szybko otrząsnęłam się😲. Chętnie wróciłam do "tu i teraz". Wprawdzie minęło tyle lat, ale niektóre wspomnienia 🤔pozostały we mnie głeboko. Pewnie też tak macie, że pewne wydarzenia wracają jak żywe. Na samą myśl.

     Szybciutko przeszukałam Internet. Moje nauczycielki. Są! Kochane polonistki. Nawet pani od matematyki i pani od fizyki, chociaż nigdy nie należałam do umysłów ścisłych🤨. Przecież to między innymi dzięki nim jestem teraz tym, kim jestem. Wygrzebałam z pamięci inne dawno zapomniane nazwiska🤭, bo w biegu dnia codziennego nie zawsze jest czas, by pomyśleć o czasach szkolnych. Zresztą, chyba nie wszystko mile wspominam... Ale...

    Nawet jeśli miałabym możliwość cofnięcia się w czasie i podjęcia jeszcze raz decyzji o swoim życiu, nie chciałabym wiele zmieniać. I wiecie co? Mogę tylko cieszyć się😀, że nie zatraciłam wrażliwości, poczucia swojej wartości i udało mi się pozostać sobą. A literatura? Towarzyszy mi na każdym kroku. I mam nadzieję, że będę mogła się nią z Wami dzielić.

 

                                                                   Wasza autorka😘

PS. Zdradzę Wam tajemnicę😉. Konwalie uwielbiam bardziej ❤ niż kwitnące kasztany.

3. mar, 2019

Wszystkim Pisarkom i Pisarzom życzę niekończącej się weny twórczej📚, porywających historii oraz wielu Czytelników. Wszystkiego inspirującego!!!