Sekretne miejsca...

11. cze, 2019

     Od premiery mojej powieści minęły już prawie dwa lataZszokowany. Czas ruszyć na podbój Wrocławia – postanowiłam, korzystając z trwającego I Festiwalu „Wrocławiu, marsz do księgarni”. Przejrzałam program. Mój wybór padł na niezwykłe miejsce o tajemniczej nazwie „NALANDA”SerceTo KsięgarnioKawiarnia na Placu Kościuszki w zacnym sąsiedztwie Klubu Muzyki i Literatury.      Napisałam e-mail z propozycją spotkania autorskiego. Odpowiedź nadeszła bardzo szybko:

        „Dzień dobry. Miło będzie gościć wrocławską pisarkę w naszych progach.” Szeroki uśmiech

     - Hura! Zostałam zaproszona na niedzielne popołudnie. – Podzieliłam się dobrą wieścią z najbliższymi Serce. – Lecę omówić szczegóły.

      Tego dnia słońce obudziło mnie dość wcześnie, choć zwykle lubię pospać Zawstydzony. Wokół unosił się dyskretny zapachu jaśminowca. Czas minął błyskawicznie. Szybciutko ułożyłam niesforne włosy, ubrałam barwną bluzkę i wskoczyłam w białe spodnie.                      W drodze na spotkanie uśmiechałam się nieśmiało.

     Czy ktoś przyjdzie? Jak opowiedzieć 342 strony wielowątkowej powieści? – Zastanawiałam się, próbując zebrać myśli i nie dać się rosnącej tremie Zakłopotany.  

       Gdy przybyłam na miejsce, w „Nalandzie” kilka osób popijało zimne napoje, inni delektowali się gorącą literaturą. W tle rozbrzmiewał lekki swing. Nastrojowo, klimatycznie, magicznie… Do spotkania pozostał jeszcze kwadrans. Tylko spokojnie Niepewny. Oddychaj głęboko ZakłopotanyZ zapasem książek powędrowałam na antresolę i zaczęłam rozwieszać swoje grafiki. Wybrałam te, które znalazły się w tekście. Niebawem dołączyła do mnie przesympatyczna para UśmiechSzybko dowiedziałam się, że  przyszli specjalnie, by posłuchać o inspiracjach z „Teatru snów”.

      Poczułam się naprawdę wyróżniona. Trwa przecież festiwal, a i konkurencja mocna – m.in. Agnieszka Wolny-Hamkało, Maciej Świetlicki, Konrad Góra czy Wojciech Chądzyński. A ja mam swoich Wow! słuchaczy. Ich zaangażowanie i kameralna atmosfera „Nalandy” zrobiły swoje. Przełknęłam więc ślinę i po chwili zaczęłam opowiadać o mrocznych sekretach, przenikaniu snów do rzeczywistości, przeszłości, walce, miłości, o początkach pisania powieści oraz o innych, związanych z „Teatrem snów”,historiach. Odczytałam też kilka początkowych rozdziałów, by Ania i Krzysiek „posmakowali” treści książki. I… udzieliła się nam jej osobliwa atmosfera. Nawet nie się spostrzegliśmy, że minęły dwie wyjątkowe godziny. Jeszcze tylko pamiątkowa fotkaUśmiech.

         To był niezwykły czas…

Z nadzieją na ponowne spotkanie

Wasza autorkaMiłość 

 PS. Pisałam w powieści o magii skaleczonego lustra i nawet na zdjęciu zadziałała Puszcza oko

16. maj, 2019

    Kochani! Już dośc dawno się nie odzywałam Zawstydzony. Prawdę mówiąc, w  moim życiu zaszło trochę zmian i musiałam sobie z nimi poradzić. Ale pisania nie porzuciłam. Nie martwcie sięUśmiech

      Wczoraj jednak naszło mnie mnóstwo wspomnień Smutny. Nie  wiem, czy to w związku z wiosną, majem, kwitnącymi kasztanami czy trwającymi właśnie egzaminami maturalnymi. A może po prostu z każdego po trosze?              I zrobiłam sobie taki sentymentalny "dzień dla siebie"Zakłopotany. Otulił mnie zapach konwalii. Włączyłam ulubioną muzykę i... Nagle wróciłam do czasów, gdy kończyłam liceum i zdawałam maturę.

       Znów stałam się tą młodą dziewczyną, która marzyła o pisaniu ✍️ książek. I krok po kroku wdrażała swe marzenia w życie. Pierwsze nieśmiałe wiersze. Później coraz odważniejsze teksty. Felietony. Wywiady.  Pamiętnik 📖. Wreszcie powieść dla młodzieży - rękopis (w zeszytach) gdzieś zaginął. Publikacje w gazetach dla dorosłych i czasopismach dla młodzieży. Gdy na te miłe Uśmiechretrospekcje padł cień, bo zaczęły je zakłócać emocje związane z maturą, szybko otrząsnęłam sięMruga. Chętnie wróciłam do "tu i teraz". Wprawdzie minęło tyle lat, ale niektóre wspomnienia Niepewnypozostały we mnie głeboko. Pewnie też tak macie, że pewne wydarzenia wracają jak żywe. Na samą myśl.

     Szybciutko przeszukałam Internet. Moje nauczycielki. Są! Kochane polonistki. Nawet pani od matematyki i pani od fizyki, chociaż nigdy nie należałam do umysłów ścisłychZakłopotany. Przecież to między innymi dzięki nim jestem teraz tym, kim jestem. Wygrzebałam z pamięci inne dawno zapomniane nazwiskaZawstydzony, bo w biegu dnia codziennego nie zawsze jest czas, by pomyśleć o czasach szkolnych. Zresztą, chyba nie wszystko mile wspominam... Ale...

    Nawet jeśli miałabym możliwość cofnięcia się w czasie i podjęcia jeszcze raz decyzji o swoim życiu, nie chciałabym wiele zmieniać. I wiecie co? Mogę tylko cieszyć sięSzeroki uśmiech, że nie zatraciłam wrażliwości, poczucia swojej wartości i udało mi się pozostać sobą. A literatura? Towarzyszy mi na każdym kroku. I mam nadzieję, że będę mogła się nią z Wami dzielić.

 

                                                                   Wasza autorkaPocałunek

PS. Zdradzę Wam tajemnicęPuszcza oko. Konwalie uwielbiam bardziej Serce niż kwitnące kasztany.

3. mar, 2019

Wszystkim Pisarkom i Pisarzom życzę niekończącej się weny twórczej📚, porywających historii oraz wielu Czytelników. Wszystkiego inspirującego!!!

 

 

2. gru, 2018

   27 Wrocławskie Targi Dobrych Książek dobiegły końca Smutny. Ta edycja była dla mnie szczególnie ważna. Mam za sobą nie tylko debiut literacki, lecz także przygotowaną kolejną książkę. Dlatego w tegorocznych WTDK uczestniczyłam jako… autorka poszukująca Wydawcy.

    Imprezy, takie jak ta, to doskonałe miejsce, by kupić dobrą książkę, spotkać pisarzy czy zdobyć autograf. Dla mnie to była fantastyczna okazja, by poznać osobiście ludzi, od których zależy czy dany tytuł pojawi się na rynku.  

   Wydawcy. Niektórzy bardzo zdystansowani do nowych autorów. Wielu po prostu wysłało na Targi swoich ludzi, więc nawet nie miałam możliwości zapytać o współpracę. Ale z kilkoma Wydawcami udało mi się zamienić kilka słówWow!. Pozwolicie, że nie zdradzę szczegółów tych rozmów. Kontakty nawiązane. Teraz trzeba cierpliwie Niepewny poczekać na odpowiedź. Trzymajcie mocno kciuki Świetnie- może dzięki Targom ukażą się na rynku kolejne przygody Rudej z "Teatru snów".

    Tymczasem pozdrawiam wszystkich niesamowitych ludziSerce, których poznałam na WTDK i dziękuję za poświęcony mi czas.

 

Wasza autorka Miłość

4. paź, 2018

     Dziś opowiem Wam trochę o porach roku i dlaczego uwielbiam jesieńSerce. Większość zwykle narzeka, że wtedy zimno i plucha. Że smutno, a w ogóle szaro, buro i ponuro. Nie żeby i mnie się nigdy nie zdarzało pomarudzić na pogodęZawstydzony. Ale od kiedy pamiętam w moim życiu jesień zawsze odgrywała wielką rolę.

   Gra kolorów na drzewach, gorzkawy zapach butwiejących i palonych liści, krople deszczu uderzające o szyby, czerwień słońca o zachodzie… I ta dziwna melancholia unosząca się w powietrzu. Tęsknota za niewypowiedzianym… Coś sprawiało, że właśnie jesienne klimaty są mi najbliższe.  To one dziwnie nakręcają mnie do życia.

    Może człowiek gdzieś w środku dzieli się na smutno-lirycznego i energiczno-pogodnego? Nie w sensie psychologicznym, lecz posiadanej wrażliwości i odbioru rzeczywistości, otoczenia, emocji… W różnych proporcjach, w różnych momentach dominuje ta pierwsza lub druga strona naszego ja. Niekiedy całkiem się mieszają…

    Mówi się, że słońce daje kopa, dostarcza paliwa do naszego działania. I tak wiosną czy latem bywam zazwyczaj energiczno-pogodna. Zimą zwykle zamykałam się w sobie i tęskniłam za cieplejszymi klimatami. Najchętniej przesypiałam wtedy całe dnie…

    Tymczasem jesienią najlepiej przemawia do mnie poezja. Często zdarza mi się wyskakiwać na spacer donikąd, by uporządkować myśli i po prostu gapić się na barwne liście. Zbieram lśniące kasztany, pieszcząc je w dłoniach jak nowe marzenia, a na mojej twarzy nieraz łzy mieszają się z deszczem.  I choć niczym sejsmograf czuła jestem na zmiany nastroju, rozedrgana wewnętrznie – niepokój sprawia, że nawet twórcze akumulatory ładują się w przyspieszonym tempie.

   A ponieważ nastała jesień będę chłonąć całą sobą ten magiczny czas, by dla Was pisać i rysować…

Wasza autorkaPocałunek