1. lip, 2019

"Teatr snów" w Parku Szczytnickim

     Wczorajsze popołudnie na długo zapisze się w mojej pamięci. Wreszcie udało mi się 🙂 spełnić jedno z marzeń. To o spotkaniu autorskim we Wrocławiu 🤩. Tu powstał „Teatr snów” i tu przecież mieszkam.

        Rano obudził mnie lekki niepokój.

     Dziś  zdarzy się coś ważnego. Na pewno – pomyślałam, czując dziwny ucisk w żołądku. No tak. Jak przed każdym publicznym wystąpieniem dopadła mnie trema 🤭. Zaczęła rosnąć z upływem czasu do spotkania. Szybko. Zbyt szybko.

        Żar lał się z nieba, a ja – drżąc jakby panował mróz - zastanawiałam się gorączkowo, czy o czymś nie zapomniałam. Ostatnie przygotowania. Jeszcze błyskawiczny przegląd materiałów na pokaz. Wszystko przecież musi działać jak należy. I obrazy, i dźwięki. Książki i zakładki spakowane. Rzut okiem na plan. Startujemy.

       Przyznam się, że po Parku Szczytnickim dawno nie spacerowałam. Powód jak zawsze prozaiczny. Brak czasu. Niestety. Dlatego pełna wzruszeń, trochę rozedrgana, a jednocześnie radosna wsiadłam do auta Ukochanego. Ruszamy 🤔...      Z nadmiaru emocji i wskutek wysokiej temperatury trochę pobłądziliśmy 🤨. Dojazd do miejsca przeznaczenia nawet dla wytrawnego kierowcy to nie taka prosta sprawa. Tym bardziej, że sam kościółek ukryty jest pośród wysokich drzew.

        Po niewielkich perturbacjach udało się nam dotrzeć na miejsce🤭. Z duszą na ramieniu przestąpiłam drewniane wrota dawnej świątyni - obecnie prężne centrum kultury. W głowie, jak zawsze miałam mętlik. A wtedy…

       Wśród przybyłych – goście specjalni. To dla mnie prawdziwy zaszczyt 🤩 oraz cudowna niespodzianka ❤. Przyjaciele 😍. Aktor z Wrocławskiego Teatru Współczesnego - Maciej Tomaszewski z żoną. Dziękuję, Kochani. Wasza obecność sprawiła, że w jednej chwili urosły mi skrzydła.

      Zresztą… Niezwykły klimat, zapach drewna, lekki półmrok, nastrojowa muzyka, wyjątkowa Publiczność, 📕 "Teatr snów" i... ja 🙂. Jak się możecie domyślić, poczułam się wspaniale. Kilka słów wstępu, a później popłynęła opowieść o powstaniu książki. Pomna, że mój stres potrafi "unieszkodliwić" urządzenia elektroniczne, trzymałam się od nich z daleka🤨. Na szczęście magia chwili zadziałała. Odprężona, śmiało dzieliłam się treścią „Teatru snów”, odczytując na głos kilka fragmentów przy dźwiękach inspirującej mnie muzyki Jona & Vangelisa „Friends of mr Cairo”. Czas uciekał nieubłaganie.

      Największym zaskoczeniem były dla mnie pytania Czytelników. Tak się złożyło, że to właśnie człowiek sztuki – Maciej Tomaszewski – je zadawał. Wnikliwa analiza, znajomość tematu oraz zaangażowanie – każdy pisarz może sobie życzyć takich spotkań. I znów zrobiło się niezwykle…

      Szkoda, że to już koniec😥. Jeszcze jedna dedykacja…

       Dziękuję Wam za teraz. Do następnego razu, Kochani.

      Mam nadzieję, że niebawem znów się spotkamy🙂.

Wasza autorka 😘