Sekretne miejsca...

2. gru, 2018

   27 Wrocławskie Targi Dobrych Książek dobiegły końca 😥. Ta edycja była dla mnie szczególnie ważna. Mam za sobą nie tylko debiut literacki, lecz także przygotowaną kolejną książkę. Dlatego w tegorocznych WTDK uczestniczyłam jako… autorka poszukująca Wydawcy.

    Imprezy, takie jak ta, to doskonałe miejsce, by kupić dobrą książkę, spotkać pisarzy czy zdobyć autograf. Dla mnie to była fantastyczna okazja, by poznać osobiście ludzi, od których zależy czy dany tytuł pojawi się na rynku.  

   Wydawcy. Niektórzy bardzo zdystansowani do nowych autorów. Wielu po prostu wysłało na Targi swoich ludzi, więc nawet nie miałam możliwości zapytać o współpracę. Ale z kilkoma Wydawcami udało mi się zamienić kilka słów🤩. Pozwolicie, że nie zdradzę szczegółów tych rozmów. Kontakty nawiązane. Teraz trzeba cierpliwie 🤔 poczekać na odpowiedź. Trzymajcie mocno kciuki 👍- może dzięki Targom ukażą się na rynku kolejne przygody Rudej z "Teatru snów".

    Tymczasem pozdrawiam wszystkich niesamowitych ludzi❤, których poznałam na WTDK i dziękuję za poświęcony mi czas.

 

Wasza autorka 💋

4. paź, 2018

     Dziś opowiem Wam trochę o porach roku i dlaczego uwielbiam jesień❤. Większość zwykle narzeka, że wtedy zimno i plucha. Że smutno, a w ogóle szaro, buro i ponuro. Nie żeby i mnie się nigdy nie zdarzało pomarudzić na pogodę🤭. Ale od kiedy pamiętam w moim życiu jesień zawsze odgrywała wielką rolę.

   Gra kolorów na drzewach, gorzkawy zapach butwiejących i palonych liści, krople deszczu uderzające o szyby, czerwień słońca o zachodzie… I ta dziwna melancholia unosząca się w powietrzu. Tęsknota za niewypowiedzianym… Coś sprawiało, że właśnie jesienne klimaty są mi najbliższe.  To one dziwnie nakręcają mnie do życia.

    Może człowiek gdzieś w środku dzieli się na smutno-lirycznego i energiczno-pogodnego? Nie w sensie psychologicznym, lecz posiadanej wrażliwości i odbioru rzeczywistości, otoczenia, emocji… W różnych proporcjach, w różnych momentach dominuje ta pierwsza lub druga strona naszego ja. Niekiedy całkiem się mieszają…

    Mówi się, że słońce daje kopa, dostarcza paliwa do naszego działania. I tak wiosną czy latem bywam zazwyczaj energiczno-pogodna. Zimą zwykle zamykałam się w sobie i tęskniłam za cieplejszymi klimatami. Najchętniej przesypiałam wtedy całe dnie…

    Tymczasem jesienią najlepiej przemawia do mnie poezja. Często zdarza mi się wyskakiwać na spacer donikąd, by uporządkować myśli i po prostu gapić się na barwne liście. Zbieram lśniące kasztany, pieszcząc je w dłoniach jak nowe marzenia, a na mojej twarzy nieraz łzy mieszają się z deszczem.  I choć niczym sejsmograf czuła jestem na zmiany nastroju, rozedrgana wewnętrznie – niepokój sprawia, że nawet twórcze akumulatory ładują się w przyspieszonym tempie.

   A ponieważ nastała jesień będę chłonąć całą sobą ten magiczny czas, by dla Was pisać i rysować…

Wasza autorka😘

3. lip, 2018

    Chcecie tam trafić? Szukajcie wskazówek. Wąska uliczka, przy której dawno temu wyrosły kamienice. Cztery mocno wyślizgane stopnie pokryte łuszczącą się już zieloną farbą. Obok niewielkie podwórko, drewniana brama... Szybko przechodzę przez oszklony wiatrołap, niecierpliwie wdychając dziwny 🤔 zapach przywodzący na myśl poezję, przygody, romanse, a nawet kryminał i… jestem w innym świecie😮 - zwanym Drukarnia, na planecie pisarzy i artystów NISZA. Już coraz więcej osób kręci się wśród „tubylczych” ciężkich maszyn, dzięki którym można dotknąć słów. Raj dla mojego twórczego ❤serduszka!

    Rozejrzałam się dokładnie po niewielkim pomieszczeniu, gdy z zamyślenia wyrwał mnie głęboki głos sympatycznego brodacza:

    - Witamy na Targach Książki Niezależnej i Artystycznej NISZA. Nazywam się Maciej Zarański.

     Po silnym uścisku dłoni uśmiechnęłam się do siebie szelmowsko. I jestem władcą tej krainy 😉. Zachichotałam pod nosem. Chwilę później wokół mnie zaroiło się od równie mocno zaciekawionych, węszących i dotykających z namaszczeniem kolorowych okładek, szukających stron zawierających klucz do kolejnego stopnia wtajemniczenia.

   Eureka🤪! Znalazłam ładowarkę do twórczych akumulatorów. Emocje sięgnęły zenitu, gdy poznałam innych. Mogliśmy podzielić się swoimi przemyśleniami, opowiedzieć o inspiracjach i magii, a także długiej drodze przez galaktyki trudności. A co najważniejsze – wszyscy mówiliśmy w tym samym języku, choć z różnych stron przybyliśmy do Drukarni. Utwierdziłam się w przekonaniu, że tzw. wieża Babel dla artystów takich, jak my, nie istnieje. No chyba, że ktoś chce koniecznie bawić się w nieobiektywnego krytyka. Szybko zostanie rozszyfrowany i wykluczony, bo zbyt wiele pracy mamy za sobą, żeby się teraz poddać. A to łączy i daje siłę.

     Niezwykłą atmosferę podkreślały tajemnicze wnętrza Bistro Narożnik, gdzie spotykaliśmy się, by rozmawiać i dzielić się doświadczeniami. Bogatą ofertę uzupełniały spacery po ulicach, lokalach czy zakamarkach Wrocławia... Ach... Czas spędzony wśród pisarzy, książek i czytelników, których nie zabrakło, minął zbyt szybko. Codzienność znów wyjrzała z kartek kalendarza😥. Na szczęście wehikuł na planetę NISZA wróci jesienią🤩. Mam nadzieję, że już zarezerwowaliście sobie bilety.

     Do zobaczenia zatem, Kochani❤ i dziękuję za wspólnie spędzone chwile. Nigdy ich nie zapomnę!

Ściskam bardzo, bardzo serdecznie💋

 

 

PS. Wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji tam się wybrać, polecam👍adres: Otwarta 12 Wrocław. Klimatyczne miejsce pełne magii, słów i pasji. Może też odkryjecie... inny świat?

31. maj, 2018

     Kochani❤! Dawno nie pisałam, ale już chwytam za pióro. Czuję się tak naładowana, że chyba za chwilę eksploduję🤭! Tyle się zdarzyło, tyle mam Wam do opowiedzenia…

     Jak niektórzy wiedzą, ostatnio gościłam w rodzinnym Lubinie. Tak, to tam się wychowywałam, pobierałam nauki w szkole podstawowej i skończyłam Liceum Ogólnokształcące im. Kopernika. W poniedziałek 28 maja br. zawitałam na spotkanie  autorskie – do Biblioteki przy ul. Odrodzenia.

    Przyjechałam do Lubina prawie po dwudziestu latach nieobecności (przez ten czas bywałam tu krótko i bardzo sporadycznie), by odkryć miasto na nowo🤩. Mimo upału wybrałam się na dwa długie spacery (łącznie przeszłam ponad 12 km), o których między innymi chciałam Wam opowiedzieć. To było jak w wierszu mistrza Konstantego „Zaczarowana dorożka”… Pamiętacie?

(…) A może rzeczywiście 
zgodziłem, zapomniałem? 

Może chciałem za miasto? 
Człowiek pragnie podróży.(…)

ZACZAROWANA DOROŻKA

ZACZAROWANY DOROŻKARZ

ZACZAROWANY KOŃ.[1]

   Może nie było dosłownie tak, ale… parafrazując luźno tekst utworu Gałczyńskiego (- Mistrzu! Wybacz, ale nie mogę się powstrzymać…😀) po spotkaniu najpierw:

(…) Z ulicy” Odrodzenia do Rynku

(…) prowadził mnie” słoneczny promień,

(…) a to nie takie proste, gdy jest tyle kamienic

i gdy”  pora  (…) zielonoszalona

bo trzeba, proszę państwa, przez cały[2] magiczny Lubin.

   Przy murach obronnych otaczających Kościół MBCz rzuciłam okiem na wieżyczkę, która stała się inspiracją do jednego z epizodów w „Teatrze snów”. Tam też ujrzałam żerującą parkę kwiczołów, co krok przekręcających głowy i nasłuchujących odgłosów spod ziemi. Niezwykły widok!😮

     Przeszłam do parku Piłsudskiego, zahaczyłam o II LO, do którego zaproszono mnie na wtorek (musiałam przecież poznać „plan” spotkania) i wolnym krokiem przez znajome ulice dotarłam aż do ul. Mickiewicza – miejsca mojego dzieciństwa (może kiedyś Wam o nim napiszę…). Czułam się jakbym oglądała odnaleziony po latach album ze starymi zdjęciami – pełen wspomnień, wzruszeń, historii, niedopowiedzeń…

     Już pod wieczór wybrałam się na drugi spacer. I jak za pierwszym razem, cały czas towarzyszył mi śpiew ptaków... 🤩 Co za wrażenie! Posiedziałam chwilę na ławce w Rynku i zasłuchałam się w dźwięk pluskającej wody w fontannie. Później postanowiłam, że odwiedzę mojego „Kopernika” [3], a w drodze powrotnej sprawdzę, co słychać u parki kwiczołów. Drzwi do budynku szkoły były właśnie otwarte, więc wśliznęłam się cichutko… Panował półmrok. Po schodach weszłam na II piętro i przez dziurkę od klucza zajrzałam do auli, w której lata temu zdawałam maturę. I znów emocje… Jeszcze kilka kroków po chłodnych korytarzach…

   – W drodze powrotnej na Rynek sprawdzę, co słychać u parki kwiczołów 😉.  

"(…) ale niestety,

(…) przez barokową bramę 
pełną sznerklów i wzorów 
wszystko znika na amen 
in secula seculorum” [4] 

I wiecie co? Nie było ptaszków 😮. Do dziś mam wrażenie, że to wszystko po prostu mi się przyśniło... Wróciłam wyciszona i do późnych godzin nocnych przygotowywałam się na kolejne.

   Każde spotkanie z Czytelnikami jest inne, każde cudowne, ale to ostatnie (w II Liceum Ogólnokształcącym w Lubinie) przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Jeszcze nigdy nie przeżyłam takich emocji, tylu wzruszeń i... takiej tremy. Do tej pory mnie "trzyma" 🤭.

    Prawie 100 par oczu i moje dwie Panie Polonistki (z czasów edukacji w liceum). Wspaniała ❤ i bardzo wymagająca publiczność.

      A oto krótka fotorelacja 🙂:

https://www.facebook.com/pg/IILOLubin/photos/?tab=album&album_id=1799457373444181

     W tym miejscu zakończę, a o samym spotkaniu napiszę niebawem. Teraz chciałam gorąco podziękować za takie serdeczne przyjęcie. Na samo wspomnienie wzruszenie znów ściska mi gardło, a w oczach kręcą się łzy. Mam nadzieję, że znów się spotkamy! ❤

Wasza autorka

 



[1] Konstanty Ildefons Gałczyński „Zaczarowana dorożka” (tekst w całości znajdziecie: tutaj )

[2] ibidem

[3] I Liceum Ogólnokształcące im. M.Kopernika 

[4] Konstanty Ildefons Gałczyński „Zaczarowana dorożka” (tekst w całości znajdziecie: tutaj )

5. maj, 2018

      Każde spotkanie przynosi coś nowego 😮. Przede wszystkim poznaję nowych Czytelników, padają nowe pytania, a scenariusz za każdym razem jest inny. Może jedynie temat pozostaje bez zmian, bo przecież chodzi o książkę „Teatr snów”. Ale pojawiają się różne aspekty dotyczące inspiracji, treści, interpretacji… Niczym przestrzenne puzzle wyobraźni, które pozwalają ułożyć dowolny obraz, stworzyć ciekawą scenę, opowiedzieć niezwykłą historię, przeżyć niepowtarzalne chwile.

     Bardzo mnie ten stan rzeczy fascynuje i zachwyca 🤪. Tak jak pisano o książce – "Czego powinnaś się spodziewać? Najlepiej spodziewaj się niespodziewanego!", tak właśnie wyglądało moje ostatnie spotkanie, które odbyło się 26 kwietnia w Bibliotece w Świętej Katarzynie. Ten dzień w ogóle zaczął się dla mnie dość ciężko. Czasem przychodzą różne momenty zwątpień 🤨, a i pogoda trochę psuła nastrój.

    Moje wątpliwości i obawy już na progu rozwiała przemiła Pani Bibliotekarka Elżbieta Rzewuska (pozdrawiam Panią serdecznie 🙂). Widoczne i nieudawane zainteresowanie lekturą licznie przybyłych Czytelniczek z miejscowego DKK również pomogło pokonać tremę🙂.

     To spotkanie miało swój nieformalny podtekst, a jednocześnie było dla mnie kolejnym doświadczeniem, które można określić tak: Czy autorce uda się zainteresować innych swoją książką? Sprawa trudna, a że lubię wyzwania 🙂– postanowiłam zacząć prelekcję nieco inaczej niż dotychczas.

     Opowiedziałam więc zebranym Paniom o swoim śnie, którym niejako zaczynam powieść i otwieram wrota do koszmaru. Dopiero później nawiązałam do inspiracji twórczością Zbigniewa Beksińskiego, mocy przeznaczenia, by wreszcie wyjaśnić, dlaczego główną bohaterkę „Teatru snów” nazwałam Ruda i skąd wziął się... czarny kot.

      Nie obyło się bez wnikliwych pytań ze strony uważnych słuchaczek. Miło było widzieć, że poruszona przeze mnie tematyka dotycząca łamania stereotypów, obecności przesądów w życiu, magii, znaczenia snów i innych zagadnień nie była obca zgromadzonym, a wręcz rozbudziła ciekawą, mocno ożywioną dyskusję. Wysłuchaliśmy też nagrań kilku fragmentów książki zinterpretowanych przez znakomitego wrocławskiego aktora Pana Macieja Tomaszewskiego. Nie sposób pominąć strony wizualnej "Teatru snów". Dużym zainteresowaniem cieszyły się ilustracje, które umieściłam w powieści, a które można było obejrzeć w wersji ołówkowej.  

    Na koniec zostałam obdarowana przez Panią Elżbietę ciekawą publikacją jej autorstwa o historii Świętej Katarzyny "Dawniej niż wczoraj" oraz pięknym kalendarzem wydanym na 760-lecie tej podwrocławskiej miejscowości. Nie pozostało mi nic innego, jak w zamian podarować „Teatr snów” z imienną dedykacją. To było niezapomniane spotkanie❤. Raz jeszcze dziękuję za ciepłe przyjęcie i Waszą obecność.

Pozdrawiam serdecznie🙂!

 Wasza autorka